piątek, 5 lutego 2016

Zbieranina nowości z lutego

 Wiem że w styczniu już były spore zakupy ale niestety początkiem lutego udało mi się znowu zakupić parę fajnych rzeczy więc zaczynamy... ;)




 Od lewej:
1. Marion, maseczka z zieloną glinką, 10g, 2,6zł, zakupiona z myślą o domowym spa, tak na odmianę bo z Mariona nie miałam jeszcze maseczek
2. Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem, 4,6g, ok.8 zł, czytałam o niej na kilku blogach i portalach urodowych, cieszy się świetną opinią i stwierdziłam że to idealny kosmetyk dla mnie bo pozwoli mi szybko zadbać o usta
3. Tołpa, dermo face, strefa t., matujący krem nawilżający, 40 ml, ok 28 zł, kończy mi się Mixa więc postanowiłam wypróbować coś innego a słyszałam o nim również sporo świetnych opinii  
4. The Body Shop, Rainforest Shine, Szampon do włosów normalnych, 60 ml, ceny nie znam bo dostałam to maleństwo w prezencie, nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku z TBS wiec zobaczymy jak się sprawdzi
 Babskie posiadówki niby niewinne a jednak również zachęcają do zakupów ale i tak skusiłam się na niewiele;
1. Avon, Planet Spa, Głęboko oczyszczająca maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego, 75 ml, ok 9 zł, miałam jakiś rok temu krem do rąk i stóp z tej serii i byłam z obu bardzo zadowolona więc może i maseczka się sprawdzi
2. Avon, Planet Spa, Regenerująco-odżywcze masło do ciała z marokańskim olejkiem arganowym, 200 ml, ok 20 zł, konsystencja masła z drobnymi kuleczkami w których ma być zawarty olej arganowy bardzo mi przypomina stare masło oliwkowe które bardzo lubiłam
Długie, szaro-bure wieczory spędzane przed komputerem to nie do końca dobry pomysł bo tak szperam i szperam i wpadłam na stronkę Kosmetyki Z Ameryki i zrobiłam małe zakupy, z racji oferty zniżkowej skusiłam się na produkty z firmy Nacomi, naturalne bez konserwantów, barwników i parabenów. Wybór padł na;
1. Nawilżające kule do kąpieli; o zapachu malinowym (po lewej - różowa) oraz o zapachu greckim (po prawej - niebieska) pachną po prostu obłędnie i już nie mogę się doczekać kąpieli z nimi;)
2. Mus do ciała, mango wyszczuplający, 150 ml, przy wyborze kierowałam się tylko i wyłącznie zapachem gdyż uwielbiam mango a w właściwości wyszczuplające absolutnie nie wierzę, producent opisuje produkt tak; "Ekstrakt z mango zatopiony w maśle shea i olejku macadamia z dodatkiem dziewiczego oleju jojoba" a ja po otwarciu i powąchaniu miałam przed oczami sorbet z mango, po prostu miałam ochotę to zjeść
3. Naturalny peeling do ciała z masłem shea, 100 ml, produkt ma niezwykle zbitą konsystencję z mnóstwem kryształków cukry i pestek truskawek. I chyba was nie zdziwię jak powiem że pachnie równie obłędnie jak świeże truskawki zmiksowane z cukrem.
Po otwarciu tej paczki stwierdziłam że dobrze że kupując przez internet nie czujemy zapachu bo obawiam się że kupiła bym pewnie większość produktów z Nacomi, jeśli wszystkie pachną tak obłędnie jak te.

To na tyle;)

Bilans na luty:
Zakupione: 9 produktów + 4 próbki
Zużyte: na razie 0

Używacie produktów Nacomi? Jakie są wasze ulubione? ;) Miałyście coś z moich zakupów? Sprawdziło się? ;)

9 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś krem z Tołpy i byłam zadowolona, tylko musiałam uważać z ilością bo lubił się zrolować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie dobrze, oby ten tak nie robił ;)

      Usuń
  2. Z tołpy lubię tylko mleczko do demakijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa tego peelingu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne zakupy! Ta pomadka z Sylveco za mną chodzi, niestety jeszcze jej nie dorwałam. Mam tą maseczkę z Avonu i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam malinowy mus do ciała, cudo!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam pomadkę z peelingiem <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kule do kapili Nacomi mają mało intensywny zapach jak dla mnie. Za to masło do ciała z Avonu bardzo lubię, ta seria pachnie obłędnie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde miłe słowo ;)